niedziela, 6 marca 2011

Dar strachu - o przewidywaniu zagrożeń


Inspiracją do napisania tego wpisu jest książka „Dar strachu: Jak wykorzystywać sygnały o zagrożeniu, które ostrzegają nas przed przemocą i zapewniają przeżycie” Gavin’a De Beckera. Książka jest jedną z tych, które bardzo wiele rzeczy układają i uważam, że wiele kobiet jak i mężczyzn powinno ją przeczytać. Poniższe wskaźniki przedwypadkowe to tylko wydzielony fragment całości zagrożeń opisywanych przez autora.

Tutaj warto wspomnieć, że Gavin pracuje przy ochronie „celebrytów”, pomaga osobom prześladowanym i wspiera działania policji/służb mające ocenić na ile wysyłane groźby są realne. Polecam książkę każdemu (sam mam z biblioteki, więc jest w bibliotekach).

Czytając tą książkę - podczas jednego z nocnych powrotów autobusem - miałem przyjemność zaobserwować dużą część „wskaźników”. Pomyślałem, więc, że warto nimi się podzielić… w książce podawane były na przykładzie kobiety która została zgwałcona we własnym mieszkaniu. W skrócie wracała nocą do domu z torbami zakupów, na klatce w chwili gry rozerwała jej się torba podszedł do niej mężczyzna, który był już na klatce i pomógł wszystko pozbierać. Było ciemno, bo żarówka była wykręcona. Po krótkiej rozmowie zaproponował, że pomoże jej wnieść zakupy na co ona się nie zgadzała, ale on nie przyjmowal tego do wiadomości i w końcu mu uległa. Weszli na ostatnie piętro i tam zgodziła się – znowu nie posłuchał jej odmowy – aby wniósł zakupy za drzwi po czym wyszedł. Oczywiście nie wyszedł. Następnie planował ją zamordować (jak poprzednią ofiarę), ale instynktownie wyczuła jego zamiary – zaprzeczające słowa – i zdołała uciec. Po szczegóły odsyłam do książki. Zdarzyć się może to każdemu (też bez paniki), więc wiedzieć nie zaszkodzi…
Wskaźniki przedwypadkowe (PIN)
  1. Narzucona wspólnota interesów – mamy z nią do czynienia, nie zawsze w chwilach „zagrożenia”. Spotykamy się z nią często w naturalnych warunkach, gdy właśnie uciekł nam autobus i nieznajomy mówi „ale MAMY pecha”, czy będąc uwięzionym w windzie. Na przykładzie „dresa” z autobusu, mieliśmy sytuację w której on sugerował, że oboje wracają o tak późnej porze. Gwałciciel powiedział „MAMY tam głodnego kotka”
  2. Zobowiązanie do długu wdzięczności – są to drobne przysługi, które sprawiają, że trudniej nam później odmówić. Nikt z nas przecież, nie chce wyjść na nieuprzejmego. W przypadku opisywanej kobiety, była to pomoc we wniesieniu zakupów na czwarte piętro. Autobusowy podrywacz, chyba nie zrobił tego kroku… ;)
  3. Zbyt dużo szczegółów – ktoś opowiada zbyt dużo szczegółów, robi to chcąc uwiarygodnić własne słowa, ponieważ sam sobie niedowierza. Napastnik na „klatce” opowiedział o kocie przyjaciela, którego zapomniał nakarmić. O tym, że zawsze się spóźnia, ale to nie jego wina… tylko przeklętego zegarka, który się zacina. A także, „może Pani zostawić otwarte drzwi jak na starych filmach”
  4. Niewymuszona obietnica – „Zaniosę to tylko i zaraz wychodzę. Obiecuję” – obietnica powinna być sygnałem alarmowym, ponieważ osoba, którą ją składa… sama sobie nie wierzy. Ilekroć ktoś obiecuje coś sam z siebie… przyjmij to jako sygnał (i pomyśl: „Masz rację waham się czy Tobie zaufać i pewnie nie bez powodu. Dziękuję że mi na to wskazałeś.” O;)
  5. Obsadzanie w charakterystycznej roli – No tak „niektórzy są zbyt dumni, aby przyjąć pomoc” – w tej sytuacji zaprzeczamy, bo nie chcemy wyjść na osobę która zadziera nosa. Wprowadza nas w rolę której nie chcemy przyjąć. Chcąc zachować „dobre wrażenie o sobie” podejmujemy, grę aby zaprzeczyć. W wielu przypadkach nie jest to szkodliwe, ale są ludzie… których lepiej zignorować.
  6. Nieprzyjmowanie do wiadomości odmowy – Kelly – tak miała na imię kobieta – wielokrotnie odmawiała przyjęcia pomocy. Jednak mężczyzna pomimo to nakłonił ją, aby jego pomoc przyjęła.
  7. Wywiad – czy ktoś jest w domu, czyj jest pani sama… inne pytania…


Jest jeszcze kilka tzw. Wysłanników intuicji, które sprawiają, że wiele z powyższych (poza ignorowaniem odmowy - które zawsze jest czynnikiem alarmowym) czynników odróżnia niezdarnych zalotników (wstyd:P) od osób nam zagrażających.

Autor wymienia następujące sygnały:
Nieodparte uczucia
Natrętne myśli
Humor
Zdziwienie
Niepokój
Zaciekawienie
Domysł
Przeczucie
Wątpliwości
Wahanie
Podejrzenie
Obawa
Strach

Niestety za długo by je omawiać. Polecam książkę. :) Szczególnie, że autor opisuje w niej również dlaczego nie powinniśmy oglądać wiadomości - czemu to nas niszczy i masę innych ciekawostek o ludziach. Polecam!


sobota, 29 stycznia 2011

Nowy sklep z upominkami - GodsToys.pl - startuje już w lutym

"Wszystkie wielkie osiągnięcia potrzebują czasu."

- David J.

Schwartz



Po prawie rocznych walkach, trudach i zmaganiach ;) GodsToys.pl jest coraz bliżej upragnionego celu. Otworzenia swych „stron” dla Klientów. :)
Jesteśmy podekscytowani… Tyle rozczarowań, komplikacji i trudności, które towarzyszyły nam w 2010 roku… Nareszcie niczym kula od nogi – zostaną odpięte i będziemy wolni... zacznie sie realizować to nad czym tak długo pracowaliśmy... :)



Zapowiada się nowa przygoda. Nowy kontakt z ludźmi. Kolejny krok ku niesamowitej firmie jaką GodsToys.pl ma się stać. :) Zaoferujemy wam szereg prezentów i upominków skończy się co roczny czy może raczej, co okazyjny problem "co kupić znajomemu?". Do tego dla warszawiaków przygotowaliśmy możliwość odbioru gadżetów na linii metra. Dzięki temu wierzymy, że rozwiążemy sytuacje w których awaryjnie potrzebne są prezenty :)




Wstępny START – jezu naprawdę napisałem START ;) - planowany jest na
3 lutego 2011 roku. :)




Zapraszamy!


czwartek, 27 stycznia 2011

Modlitwa człowieka poczciwego ;)

Panie,
daj mi siłę,
do zaakceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić,
odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować,
mądrość, abym ukrył ciała tych którzy mnie dzisiaj
wkurzyli.


Spraw abym uważał
czy palce, które przydeptuję dziś,
nie są połączone z d*pami,
w które będę musiał włazić jutro.

Pomóż mi zawsze dawać z siebie w pracy 100%...
12% w poniedziałek
23% we wtorek
40% w środę
20% w czwartek
5% w piątek

I pomóż mi pamiętać. . .
Kiedy mam naprawdę zły dzień
i zdaje mi się, że wszyscy dookoła chcą mnie wkurzyć,
niech nie zapomnę,
że do zrobienia smutnego wyrazu twarzy potrzeba aż 42 mięśni,
a tylko 4 do wyprostowania środkowego palca
i powiedzenia im, że mogą mi skoczyć!

Odnalezione przed chwilą ;))

Cytat: Neale Walsch o sekrecie życia

"Najgłębszym sekretem jest to, że życie nie polega na odkrywaniu, ale na tworzeniu. Nie odkrywasz siebie, tylko tworzysz siebie. W związku z tym nie staraj się dowiedzieć kim jesteś, staraj się dowiedzieć kim chcesz być."
- Neale Donald Walsch

środa, 26 stycznia 2011

Czy ty też pracujesz ciężej niż powinieneś/aś?

Dziś od znajomej otrzymałem taki cytat (chyba):

"Wszystko kończy się tym, że większość moich znajomych pracuje ciężej niż powinni, po to, żeby zarobić więcej pieniędzy, niż im naprawdę potrzeba, żeby kupować rzeczy, których naprawdę nie potrzebują, po to, żeby zaimponować ludziom, których tak naprawdę nie lubią ...

Amos Oz"

Dość mocny... dlatego dzielę się z wami. Zamilkłem bo pilnie pracuję nad www.godstoys.pl :) planuję odpalić 1 lutego... choć szanse są raczej na późniejsze terminy. Z racji dużej ilości przeciwności losu... dorzucam jeszcze jeden sztandarowy kawałek:


http://www.youtube.com/watch?v=EwprJw4uKNE&feature=more_related Polecam :)

piątek, 14 stycznia 2011

Biznesplan - zawsze zostawiaj margines błędu



Pozostawiaj margines błędu. Temat może opisany i przewałkowany, ale mimo wszystko postanowiłem raz jeszcze o nim wspomnieć. Sytuacja będzie na przykładzie www.GodsToys.pl – sklepu internetowego z upominkami i gadżetami, którego start zaplanowany jest na luty 2011 i którego jestem pomysłodawcą i współtwórcą.
Pisząc i opracowując każdy biznesplan różni ludzie powtarzają, by uwzględnić kilku lub kilkunastoprocentowy margines „kosztów nieprzewidzianych”. Jest to procent na niedoszacowania lub koszty okolicznościowe. Innymi słowy jest to coś czego nasza aktualna wiedza i/lub doświadczenie nie pozwala nam przewidzieć.



Opracowując biznesplan GodsToys.pl uwzględniłem dość duży odsetek towaru wadliwego/uszkodzonego i różnych sytuacji związanych z reklamacjami które ze złym dostawcą potrafią ciągnąć się miesiącami - tym samym zamrożony jest kapitał na dość długi czas. Założyłem szereg innych przykrych zdarzeń losowych. W ryzykach była również utrata łącza lub pad serwerów, ale nie w tym okresie, gdy w zasadzie nic jeszcze nie zaczęło działać. :)



Od sześciu czy siedmiu lat pracujemy na wysłużonych, ale do tej pory dobrze spisujących się serwerach, które były może trochę wyeksploatowane, ale działały bez większych problemów – przy natężeniu które posiadaliśmy. Planowaliśmy co prawda wymianę pierwszego z nich na końcu lutego, ale chyba nikt z nas nie spodziewał się, że tego samego miesiąca „umrą” nam dwa serwery w odstępie czasowym około tygodnia lub dwóch. :)



Przyznam, że jest coś felernego z tą dotacją. :) Nie wiem jak to jest, ale ubiegałem się o nią prawie rok. Składałem wniosek 3 razy, i raz czy dwa z różnych przyczyn nie mogłem. Za każdym razem, gdy przychodził czas albo składania wniosku i ostatnich poprawek, albo tak jak teraz – wydania środków – coś się działo. Bywało, że padało łącze, zdarzyło się, że ktoś zaplanował remont akurat w tym okresie, chorowałem… albo komputer na którym pracowałem z niewyjaśnionych przyczyn zaczął się wyłączać (tutaj zabawna sprawa – bo po kilku mc szukania przyczyn i spisania go na straty… przekazałem go w ręce osoby trzeciej… Osoba trzecia chciała z niego tylko obudowę i włożyła własne sprawne elementy i co? Nie działały. Choć wciąż nie jest to potwierdzone… możliwe że „uszkodzonym” elementem była obudowa która powodowała jakieś spięcia… czas pokaże – ale nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałem). Później wymieniłem komputer na nowiutki, o czym nawet pisałem na tym blogu i wtedy otrzymałem komputer z… martwym dyskiem. :) Teraz jest okres rozliczeniowy, ostatni tydzień na wydanie środków i co? W odstępie dwóch tygodni pada drugi serwer :) odcinając mnie od Internetu i prawie wszystkich danych… :) Słodko. Szczególnie w toku trwających negocjacji, kurczącego się czasu i drętwoty techniczno-logistycznej polskiego ecommerce. Update: z 14 stycznia... nie ma mozliwości wystawienia FV z datą 14-15 stycznia... bo mogą ją wystawić dopiero po skompletowaniu zamówienia... Nie bardzo rozumiem, w czym problem, aby zarezerwować numer FV i wrzucić ją tam gdzie jej miejsce... czyli 13 styczeń... tak jak złożyłem legalnie zamówienie... :)



Niestety beton... :) choć udało się oszukać system, ale płacone będzie gotówką. :) Zaprawdę powiadam. Dziwne to.
Jak to wygląda kosztowo? Na pewno kilka tysięcy trzeba będzie poświęcić. Łącznie z naprawą wcześniejszego. Jest to koszt znaczący i zmuszający do cięć w innych sferach działalności… a przecież jeszcze nawet nie wystartowaliśmy. Nie łudzę się, że nowych niespodzianek nie będzie. :)

Przedsiębiorco mój kochany. Pamiętaj o jednym. Życie będzie zaskakiwać a kłody będą łamać nogi, ale w naszym przypadku pracujemy głową ;) więc trzeba działać i zmagać się... gdy nogi powoli w hubkach będą się zrastać. Damy radę.



Kończąc cytatem

"Problemem nie jest to, że istnieją problemy. Problemem jest oczekiwanie, że będzie inaczej i myślenie, że doświadczanie problemów jest problemem." Theodore Rubin






PS: Idziemy do przodu… skoro to czytasz. Problem jest już rozwiązany. :)



PS2 Z zaskoczenia: 60% braków w zamówieniu to także standard niektórych firm... cóż... :)

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Zakładamy firmę - ZUS i US załatwiony... jestem przedsiębiorcą;)

Nie wiem jak to jest z tą Pocztą Polską. Wysyłam paczki - dokładniej listy polecone - ważące zwykle tyle samo… a rozrzut w ich cenach wynosi od 5.20 – 6.20 raz zdarzyło się 9 zł… zaprawdę powiadam… nie wiem czemu te same paczki (tak samo pakowane i mające tą samą zawartość)… różnią się w opłatach :) Cóż… może kiedyś dowiem się…
Skończyłem wszystkie formalności.... a i spotkała mnie milutka niespodzianka. Zacznijmy jednak od początku. Jak chyba pisałem miałem problemy z wypełnieniem VAT-R były tam odsyłacze do ustawy itd. a ja jej nie czytałem... no i nie wiedziałem co zaznaczyć... Generalnie wychodzi na to, ze mogłem załatwić to od ręki, ale tego dowiedziałem się po przeczytaniu pkt do których odsyłały "zwolnienia"... w ciemno bałem się zaznaczać. Dziś w końcu udało mi się! Jestem od dziś dawcą... ZUS i US podłączyły się do mnie kroplóweczką i od tej pory wysysają kazdą nadprogramową złotóweczkę :)
Jednak nie o tym. Idąc do ZUS spodziewałem się wszystkiego... ale nie tego, ze zostanę zauroczony i uderzony wręcz boską urodą przedstawicielki "płci przepięknej" (tutaj chyle czoła Marcinowi Bruczkowskiemu... który uzył tego sformułowania chyba w ksiązce "Singapur czwarta rano")... wracając do sedna. Nieprzygotowany wchodzę, pytam jaki druk wypełnić... bo nie byłem pewien czy ZUA... - na marginesie to tak - idę do stolika z różową karteczką... a tam ANIOŁ... blondyneczka w kostiumie... obsługuje petentów w jednym z okienek... Zaprawdę powiadam wam... twarz ma tak śliczną... i generalnie jest tak zgrabna, ładna i och i ach... ze po prostu szczena opadła mi w dół i do tej pory jak tylko ją wspomnę mój puls wzrasta... ;))) Czekałem nawet 30 minut jak ten dureń by pójść do jej okienka... ale cholera, jak na złość... obsługiwała kogoś z "grubszą sprawą"... Chodziła w tę i z powrotem - jeeezu! ale jak ona chodziła! ;) - i w koncu dałem za wygraną. Wszystkiego się spodziewałem... ale nie Anioła w ZUS'ie ;))
Pytania jednak nasuwają się dwa:
1. Co taka kobieta robi w ZUS?
2. Dlaczego nie uśmiechnęła się ani razu przez ten cały czas?
To jedyne skazy na jej idealnym wizerunku ;) cóz... nikt nie moze być idaelny! ;P Zobaczymy jak wypadnie w styczniu... gdy będzie trzeba złożyć kolejny druk ;))) moze tym razem będzie więcej czasu by poczekać. :)
P.S Urząd skarbowy tydzień temu powinien zrobić przelew... pewnie nikogo nie zdziwi gdy powiem, ze wcale tego nei zrobil?:) ladnie mnie zalatwia... jezeli powiedzą ze nie ma pieniędzy ;) a ja zostanę z działalnością ;))